Jest środa rano, jesteś o dwie godziny lotu od Sardynii, zaczynasz spotkanie biznesowe, a w Cagliari właśnie przechodzi pierwszy jesienny sztorm. Twój jacht stoi w marinie sam — bez załogi, bez nikogo, kto sprawdzi cumy, albo po prostu spojrzy, czy wszystko jest tak, jak powinno być. Dobrze wiesz, że nie do końca możesz liczyć na bosmanów. Dla większości armatorów trzymających jednostkę z dala od miejsca zamieszkania to najbardziej niekomfortowa część posiadania jachtu — nie sama nieobecność, tylko niepewność, co się dzieje pod ich nieobecność. Wiem, bo sam byłem w tej sytuacji mieszkając w Toscanii kiedy jacht był już w Cagliari.
Zajmuję się nadzorem i opieką nad jachtami stacjonującymi na Sardynii przez cały rok — od regularnych kontroli stanu jednostki, przez reagowanie na złą pogodę, po pełne przygotowanie do zimy i wiosenne uruchomienie systemów. Jeden, stały punkt kontaktu, który zna Twój jacht osobiście, zamiast anonimowego zgłoszenia do serwisu za każdym razem, gdy coś wymaga uwagi.
Jacht zostawiony bez opieki przez tygodnie czy miesiące nie psuje się nagle — psuje się po cichu. Drobna nieszczelność luku, którą ktoś zauważyłby przy okazji cotygodniowej wizyty, po miesiącu zamienia się w zalaną kabinę do remontu tapicerskiego. Poluzowana cuma podczas sztormu, którą można było dociągnąć w pięć minut, po nocy silnego wiatru może oznaczać uszkodzenie kadłuba o burtę sąsiedniej łodzi. Regularna, fizyczna obecność przy jachcie to nie formalność — to różnica między drobną interwencją a kosztowną naprawą, o której dowiadujesz się dopiero po powrocie.
Regularne oględziny kadłuba, pokładu, cum i wyposażenia — wykraczające poza samą elektrykę, którą znam najlepiej, ale obejmujące ogólny stan jednostki jako całości. Sprawdzam poziom wody w zęzie, stan akumulatorów i systemu ładowania, szczelność luków i okien, stan cum oraz odbijaczy, a także oznaki korozji czy uszkodzeń mechanicznych, zanim staną się poważnym problemem. Bieżąca kontrola to nie tylko sposób na ograniczenie strat, ale czasami jedyna szansa, aby nie zastać wiosną zniszczonego jachtu, bez szansy na zlokalizowanie sprawcy który wypłynął w dal...
Zapowiedź sztormu czy silnego wiatru to sygnał do wyjazdu na miejsce — sprawdzenie lub skorygowanie cum, sprawdzenie zamknięć i osłon, zabezpieczenie wszystkiego, co mogłoby ucierpieć podczas nocy złej pogody.To samo dotyczy nietypowych sytuacji, które wymagają fizycznej obecności przy jachcie, a nie tylko telefonu — interweniuję na miejscu, a nie zza biurka.
Drobne naprawy i czynności konserwacyjne wykryte podczas kontroli wykonuję od razu, przy tej samej wizycie — bez konieczności umawiania osobnego terminu i czekania, aż ktoś inny znajdzie czas. To realna oszczędność czasu i pieniędzy przy usterkach, które w przeciwnym razie czekałyby na armatora tygodniami. Czasem wystarczy opłukanie pokładu z soli i piasku z sahary, czasem potrzebny jest porządek w olinowaniu, a czasem zaraportowanie powazniejszych problemów.
Kompleksowa winteryzacja jachtu przed sezonem zimowym — łącznie z instalacją elektryczną i systemami pokładowymi, które znam od strony technicznej najdokładniej — minimalizuje ryzyko awarii, które ujawniają się dopiero przy pierwszym wiosennym uruchomieniu. Wiosną — pełny przegląd przedsezonowy i uruchomienie wszystkich systemów, żeby jacht był gotowy na pierwszy rejs, zanim jeszcze na niego wejdziesz.
Każda wizyta na jachcie kończy się bieżącym raportem i dokumentacją fotograficzną — nie musisz pytać, czy ktoś tam był i co zastał, bo wiesz to z wyprzedzeniem. Zawsze masz dostęp do własnego folderu ze zdjęciami i filmami na dysku google. To różnica między zaufaniem "w ciemno" a realną kontrolą nad stanem własnego majątku, nawet z drugiego końca Europy.
Bazuję w Cagliari, z dojazdem na całej wyspie — od Porto Cervo i Costa Smeralda, przez Olbię, Alghero, La Maddalenę i Palau, po Sant'Antioco i Calasettę na południu. Jeśli Twój jacht stoi w innej marinie na Sardynii, zapytaj — zasięg regularnie się rozszerza. A zakres usług jest ustalany indywidualnie.
Częstotliwość ustalam indywidualnie z każdym armatorem — zależy od lokalizacji jachtu, pory roku i tego, jak długo jednostka pozostaje bez nadzoru właściciela. Napisz, jaka jest Twoja sytuacja, a zaproponuję odpowiedni harmonogram.
Informuję Cię od razu, z opisem i zdjęciami, i razem ustalamy dalsze kroki — czy to zakres, który mogę wykonać sam (elektryka, elektronika, hydraulika pokładowa), czy wymaga zaangażowania innego specjalisty, którego koordynuję na miejscu.
Tak — opieka nad jachtem to usługa ciągła, niezależna od tego, czy akurat jesteś na miejscu. W trakcie Twojego pobytu możemy też od razu zaplanować serwis, modernizacje czy przygotowanie do najbliższego rejsu, albo po prostu pomogę Ci zwrócić uwagę na rzeczy, które możesz przeoczyć.
Zimowanie i wiosenne uruchomienie to część całorocznej opieki, nie osobna, jednorazowa usługa. Ze względu na duży zakres prac i możliwą różnorodność, wyceniana jest oddzielnie wraz z niezbędnymi materiałami.
Nadzór obejmuje ogólny stan jachtu — kadłub, pokład, cumy, wyposażenie — a elektryka i elektronika, w której mam największe doświadczenie, jest jego naturalnym, dodatkowym atutem: usterki w tym zakresie diagnozuję i naprawiam od razu, bez angażowania kolejnych serwisów. Jako żeglarz i armator, mam zbieżne z tobą spojrzenie. Jacht nie jest dla mnie tylko zwykłym przedmiotem.
Wróćmy do tej środy rano i sztormu nad Cagliari.
Możesz się o niego martwić — albo wiedzieć, że ktoś już tam jest, sprawdza cumy i za chwilę wyśle Ci zdjęcie, że wszystko w porządku.
Jeśli wolisz tę drugą wersję — porozmawiajmy o nadzorze nad Twoim jachtem.
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują ją Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z usług Google.